Tekst ks. Henriego Caffarela
Droga krzyżowa dla rodzin
STACJA I: Pan Jezus na śmierć skazany
Skazując Cię Panie, myślą, że już z Tobą skończyli. Gdy umilknie wielkie niepokojące Słowo, które ciągle głosiło miłość, nareszcie będą mogli wrócić do własnego spokojnego życia!
Nie są świadomi, że Twoja śmierć Panie, stanie się zwycięstwem Miłości.
W następnych wiekach, iluż chrześcijan również zostanie wydanych na śmierć i również odniesie wielkie zwycięstwo Miłości.
Panie, naucz wszystkie nasze rodziny, nie oceniać śmierci jako wstydliwej porażki, nie zasłaniać twarzy przed nią, ale patrzeć wprost na nią, dostrzegając w niej wielki akt miłości i ofiary, do którego należy się przygotować stopniowo, dzień po dniu.
Amen.
STACJA II: Pan Jezus bierze krzyż na Swe ramiona
Ten krzyż rzucony na Twoje barki, to dla Ciebie stary znajomy Panie. Od wielu lat czekałeś na niego, pragnąłeś tego spotkania z nim. Oto jest, ściskasz go w swoich ramionach. Prawdę mówiąc, to nie cierpienie kochasz (odraża Cię tak samo jak nas, bardziej niż nas), ale te miliardy ludzi, które dzięki niemu zbawisz, dla których zdobędziesz tę wielką bezkresną radość.
Dla nas krzyż jest niepożądanym gościem, przyznajemy to z wielkim wstydem.
Tak często zachowujemy się jak wrogowie Twojego krzyża, starając się go „wygonić” z naszego życia!
Daj nam usłyszeć jeszcze raz, Panie, to słowo bezlitosne i łagodne: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Może zdoła ono dziś nawrócić nasze serca.
Może wtedy, z powrotem w naszych domach, będziemy umieli lepiej przyjąć skromne krzyże codzienne: krzyż matki, którą gorączkujące dziecko budzi kilka razy w nocy, krzyż ojca pracującego cały dzień za niewystarczające wynagrodzenie, krzyż porażek w edukacji, krzyż porażek zawodowych…
Panie, daj nam mądrość krzyża, daj nam miłość krzyża, Twojego krzyża.
Amen
STACJA III: Pan Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem
Twój krzyż jest za ciężki, Twoje siły wyczerpane, padasz przy drodze…
Oto Wszechmocny staje się przed nami wszechsłaby.
Pragniemy Tobie podziękować Panie za Twoją słabość. „Słabość Boga”, o której mówi Twój Apostoł Paweł. Bohaterski bóg niosąc swój krzyż przy śpiewie onieśmielałby nas i zniechęcałby.
Natomiast widząc Cię leżącego na ziemi, nie wahamy się zbliżyć z ufnym sercem.
Panie zmiłuj się nad nami, gdy brakuje nam odwagi, gdy w godzinie skrajnego zmęczenia, Twoje prawo wydaje nam się za ciężkie. Chroń nas przed podstępną rozpaczą, która próbuje wkroczyć w nasze dusze, gdy nie potrafimy kochać Cię tak bardzo, jak pragniemy.
I kiedy nareszcie zrozumiemy, że nie możemy zbawić się sami, spraw, abyśmy przyszli i szukali zbawienia u naszego leżącego Boga.
Amen.
STACJA IV: Pan Jezus spotyka Swoją Matkę
Oto teraz zauważasz swoją matkę Panie, jej spojrzenie, które przynosiło uśmiech na Twoją dziecięcą twarz, jej oblicze, które radowało Twoje serce przez ostatnich trzydzieści trzy lata życia.
Maryja Ci towarzyszy. Nie wątpiłeś w jej wierności, ale dobrze jest czytać w jej oczach, że jest z Tobą w zgodzie, jak zawsze; jeden raz więcej. W zgodzie, aż do akceptacji Twojej śmierci na krzyżu przestępców. Więc jej miłość, nie tylko nie wstrzymuje, ale ponownie Cię pobudza do najwyższej ofiary.
Niech Maryja będzie również na naszej drodze, aby nas uczyć, że kochać nie znaczy rozczulać się, ale wspierać się nawzajem do kroczenia aż do szczytu daru z samego siebie.
Szczęśliwe te rodziny, gdzie mąż i żona zachęcają się nawzajem do wzrastania w miłości, do noszenia krzyża, do dawania siebie Bogu coraz lepiej.
Szczęśliwe dzieci tych rodziców, którzy są bardziej zajęci uczeniem ich jak kochać i ofiarować się, niż dostarczaniem im przeciętnych przyjemności.
Amen.
STACJA V: Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi
Dobry człowiek wraca z pola. Żołnierze go werbują. Szykował się do odpoczynku, a teraz jest zmuszony do noszenia Twojego krzyża.
Czy Wszechmocny nie mógłby nieść swojego krzyża do końca? … To nie słabość, ale miłość doprowadzi Ciebie do pragnienia pomocy Szymona. Umieć potrzebować tego, którego się kocha, jest jednym z sekretów miłości.
Nie potrzebujesz pomocy jedynie od Szymona, ale od każdego z nas: Nie żeby zbawienie było powyżej Twoich sił, ale dlatego, że tak nas kochasz, że pragniesz nas włączyć do tego wielkiego zadania, które Ci Ojciec powierzył.
Historia mówi, że dwaj synowie Szymona, Aleksander i Rufus, kilka lat później, zaliczani byli do najwierniejszych z pierwszych chrześcijan. Ojciec nosił Twój krzyż, synowie otrzymali obfitość Twoich łask.
Panie, naucz wszystkich ojców i wszystkie matki, którzy modlą się do Ciebie dzisiaj, że muszą w jedności z Tobą zrodzić do łaski tych, których zrodzili do życia. I że te ich krzyże, małe i wielkie, które proponujesz dzień po dniu, jak mówi Apostoł, są sposobem na dopełnienie w ich ciałach braków udręk Twoich dla dobra Twojego Ciała, którym jest ten Kościół domowy, czyli ich rodzina.
Amen.
STACJA VI: Św. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi
Wzruszyła się, kiedy zauważyła Twoje biedne oblicze pokryte kurzem i krwią.
A my, podczas gdy myślimy, że podobna litość również pchałaby nas ku Tobie, codziennie chodzimy obok Ciebie, nie rozpoznając Cię.
Jeszcze dość łatwo dostrzec Twoją twarz, mniej lub więcej rozpoznawalną w naszym mężu, naszej żonie, naszych dzieciach; ale trudniej w tym żebraku, który zaczepia nas na ulicy, w tym natrętnym człowieku, który dzwoni do drzwi, w tym szwagrze, który spiera się z nami o spadek…
Spraw Panie, prosimy Cię o to, aby nasze spojrzenie umiało wykraczać poza pozory i rozpoznawać poprzez biedne twarze naszych braci, uwielbione Oblicze naszego Boga.
Amen.
STACJA VII: Pan Jezus drugi raz upada pod krzyżem
Już nie niesiesz krzyża na swoich barkach, ale Twoje wyczerpanie jest tak wielkie, że wystarczy jeden kamień na drodze, aby Cię znowu rzucić na ziemię.
Wiedząc, że przewróciłeś się na drodze, my ciągle odmawiamy akceptacji naszych ograniczeń, naszych słabości, naszych porażek. Naiwnie nadal marzymy, że zbawimy się własnymi siłami.
Jak żywa musi być stara pycha, że nasze upadki powodują tak gorzkie rozczarowania. Ta sama pycha, ukrywa się w naszej modlitwie, gdy niecierpliwi, prosimy Cię o uzdrowienie naszych duchowych słabości. Pragniemy mieć poczucie zadowolenia z samych siebie.
Pomóż nam Panie, abyśmy umieli akceptować siebie samych takimi jakimi jesteśmy, bez rezygnacji ze stawania się takimi jakimi nas pragniesz. Powtórz nam to, co powiedziałeś do Pawła: „Wystarczy Ci mojej łaski”. Zachowaj nas od mylenia świętości z bohaterstwem. Naucz nas, że największa miłość nie polega koniecznie na wielkich wyczynach dla tego, którego kochamy, ale, aby pokornie pozwolić Mu nas zbawić.
Amen.
STACJA VIII: Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty
Widok tych płaczących kobiet i małych dzieci w ich ramionach, które zostaną pokoleniem katastrofy, budzi w Tobie litość; głosisz im tragedię przychodzących dni, aby się śpieszyli wrócić ku Bogu. Dajesz im tajemniczą wiadomość: „jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?”.
Zielone drzewo, to żywe drzewo, pełne żywicy, które nosi owoce: to Ty Panie. Trzeba natomiast, aby Ojciec je podcinał, by przyniosło więcej owoców.
Suche drzewo, to te, które odłącza się od pnia, które jest dobre tylko do ognia. To są niewierzący żydzi, wszyscy grzesznicy. Panie, żebyśmy nie byli suchym drzewem. Trzymaj nas mocno przy Sobie, żebyśmy pozostali związani z pniem.
Spraw, abyśmy się trochę bardziej bali na myśl o odłączeniu od Ciebie; Uwolnij nas od tej wygodnej pewności zbawienia, która mogłaby okazać się jedynie karykaturą nadziei.
Amen.
STACJA IX: Pan Jezus trzeci raz upada pod krzyżem
Dlaczego Panie przewracasz się jeszcze raz? Czy dlatego, że jest to najważniejsza lekcja, i uważasz, że jesteśmy za mało uważni?
Dobrze zrozumiał tę lekcję Twój apostoł Paweł, który po wyliczeniu swoich tytułów chwały, podsumował to tak: „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa”.
Rzeczywiście, lepiej niż czynienie wielkich rzeczy dla Boga, jest pozwolić, aby Bóg sam czynił wielkie rzeczy w nas i przez nas.
Kiedyś, na środku areny, Blandine, mała niewolnica, znosiła tortury z taką odwagą, że wydawało się jej towarzyszom, że widzieli w niej samego Ukrzyżowanego cierpiącego i zwyciężającego.
Panie, spraw abyśmy rozumieli, że słabość człowieka, kiedy akceptuje i ofiarowuje tę słabość, jest monstrancją Potęgi Boga.
Amen.
STACJA X: Pan Jezus z szat obnażony
Mówiłeś Panie: Błogosławieni ubodzy! W tej godzinie, kiedy zerwano z Ciebie tunikę, jesteś wielkim Ubogim, Błogosławionym, który w pełni posiada Królestwo Niebieskie.
Panie, naucz wszystkie rodziny, które się do Ciebie modlą, poważania i miłości do ubóstwa. Spraw, żeby w każdej z nich formowało się pokolenie dzieci posiadających poważanie i miłość do ubóstwa.
Nie do tego fałszywego ubóstwa, które jest pogardą dla stworzeń, ale do takiego, którego dałeś przykład. Polega ono na sercu tak bogatym w miłość, że już nigdy nie może stać się niewolnikiem jakiegokolwiek stworzenia. Polega ono na sercu tak ufnym w opatrzność Boga, że nie martwi się jutrem i nie pożąda bogactw ziemi. Polega ono na sercu hojnym, gotowym do daru z siebie.
Panie, uczyń w nas dusze ubogich, abyśmy codziennie doświadczali wspaniałej uwagi i czułej troski naszego Ojca.
Amen.
STACJA XI: Pan Jezus do krzyża przybity
Odtąd, zawołał Paweł, Twój apostoł, postanowiłem bowiem, nie znać niczego więcej, nie głosić nikogo więcej jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan.
Zgorszeniem również dla Piotra, gdy na drodze starał się Ciebie odwieść od śmierci. To jednak ten sam Piotr, który trzydzieści lat później w Rzymie, obejmuje krzyż, płacząc z radości, uważając się za niegodnego, żeby umrzeć tak jak Ty.
Głupstwem również dla nas, którzy cały czas żyjemy w uprzedzeniu do niego. My wolimy rozsądną religię, ostrożną, bezpieczną, zrównoważoną. Niestety to nie jest ta prawdziwa, to nie jest Twoja. Tam, gdzie jest miłość, tam jest również szaleństwo; tam, gdzie nie ma szaleństwa, nie ma również miłości.
Panie, rozsądnych ludzi, którymi jesteśmy, naucz miłować, tak jak Ty, tak jak wszyscy Twoi męczennicy: ubóstwa, upokorzenia, ofiary, wszystkiego tego, co stanowiło Twoje bogactwo, a które my stale staramy się usunąć z naszego życia.
Spraw, żeby w naszych rodzinach, nasze dzieci uczyły się wybierać dobrze między mądrością świata a szaleństwem miłości, Twoim szaleństwem.
Amen.
STACJA XII: Pan Jezus umiera na krzyżu
Uniżyłeś samego siebie,
„stawszy się posłusznym aż do śmierci –
i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył
i darował Mu imię
ponad wszelkie imię,
aby na imię Jezusa
zgięło się każde kolano
istot niebieskich i ziemskich i podziemnych”.
Śmierć była największym aktem miłości Twojego życia, dlatego, że była największym aktem posłuszeństwa. Obdarz nas łaską stawania się również doskonale posłusznymi. Posłusznymi woli Ojca dzień po dniu i posłusznymi śmierci w ostatnim naszym dniu. Dlaczego nie popatrzymy dzisiaj prosto w oczy tej śmierci, która kiedyś będzie nasza? Czemu nie wyrazimy bezwarunkowej zgody wobec tej śmierci, takiej jaką w swojej hojności, przygotowałeś dla nas, w godzinie, którą przewidziałeś?
I jeśli w dniu śmierci nie będziemy mieli już tyle świadomości, aby Cię nią obdarować, pamiętaj Panie, że dzisiaj Ci ją daliśmy z góry, z pełnym zapałem naszej tak ubogiej miłości.
I jeśli zabierasz przed nami tego współmałżonka, którego nam powierzyłeś, spraw, abyśmy Ciebie i jego kochali wystarczająco, żebyśmy mogli to prawdziwie akceptować.
Amen.
STACJA XIII: Pan Jezus zdjęty z krzyża
Kilka lat temu, w Twoich ramionach Maryjo, leżało małe dziecko: jego spojrzenie uśmiechało się do twojego spojrzenia, jego serce biło mocno w jego piersiach i odczuwałaś ciepło jego ciała przy Twoim. Dzisiaj Jego spojrzenie jest zgaszone, Jego serce przystało bić, Jego ciało już jest zimne.
Ojciec poprosił Cię o największą ofiarę: nie żebyś ofiarowała swoje życie, ale żebyś podarowała dziecko Twojego ciała i Twojej duszy.
Z miłością, bez wahania, bez rezygnacji oddajesz Mu teraz Tego, którego trzymasz w swoich ramionach. Tajemnicza radość wyłania się z najgłębszego bólu. O tej radości Jezus mówił: „Jest więcej szczęścia w dawaniu aniżeli w braniu.”
Prosimy Cię, najmilsza Matko, abyś modliła się za tych wśród nas, którzy noszą w swoim sercu otwartą ranę: za tych ojców i matki, których małe dziecko umarło kilka tygodni temu lub kilka lat temu, oraz za tych, których poproszono, aby ofiarowali swojego towarzysza drogi, za tych, którym Pan odebrał czułość ich życia. Matko, pomóż im się godzić, pomóż im zrozumieć ogromną wartość ich ofiary, pomóż im odzyskać pokój. Naucz nas wszystkich, uczynić z darów Pana dary dla Pana.
I, żebyśmy w naszej ostatniej godzinie przez Twoje ręce zostali ofiarowani Ojcu. W ręce Twe, Maryjo, składam duszę moją.
Amen.
STACJA XIV: Pan Jezus do grobu złożony
Mówiłeś Panie, że jeśli ziarno zboża odmówi śmierci zostaje samo i jest bezpłodne, natomiast, jeśli zgodzi się umierać w ziemi, przynosi obfite owoce. Dwadzieścia wieków upłynęło. Potwierdzenie Twoich słów jest przed nami: na Twoim grobie zakiełkował niezliczony lud dzieci Bożych. Kościół na całym świecie głosi zwycięstwo Twojej miłości: Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat.
Naucz wszystkie nasze rodziny, że jest inna płodność niż płodność cielesna. Szczególnie tych wśród nas, których drąży cichy ból braku dzieci, naucz, że ta inna płodność jest im zadana, i że będzie ona na miarę ich miłości.
Nam wszystkim przypomnij Panie, że liczysz na naszą współpracę, aby przekazać naszym braciom życie łaski, i że ona tryska ze śmierci akceptowanej z miłością – nie tylko ze śmierci ostatniego dnia, ale z codziennej śmierci, z tej śmierci starego człowieka, o której mówił Twój apostoł.
Naucz nas godzić się każdego dnia ze śmiercią, aby codziennie Twoje zmartwychwstanie wchodziło w nas, ogarniało nas, zwyciężało w nas. Aby w naszych rodzinach formował się codziennie, lud zmartwychwstałych.
Amen. Alleluja!
