wszyscy razem podczas pamiątkowego zdjęcia.jpgDnia 1 października 2011 roku mieliśmy zaszczyt i ogromną radość uczestniczyć w przyjęciu Karty przez siedem małżeństw greko-katolickich w Stargardzie na Słowacji. Cieszyliśmy się, że razem z nami był ksiądz Marek Pluta, Marta i Andrzej Dębowscy i Maria i Janusz Wierzbiccy. Uroczystość była wyjątkowa, ponieważ było to święto Matki Bożej w liturgii Greko-Katolickiej. Był to w tej miejscowości bardzo wielki dzień. Rozpoczęcie było na mszy św., w której uczestniczyła cała parafia. Cała liturgia odbywała się w obrządku greko-katolickim, ks. Marek bardzo dostojnie współcelebrował liturgię, był przy tym bardzo dzielny i odważny ponieważ liturgia ma wiele różnic. Ksiądz Marian, który mówił kazanie poruszył serca wiernych oraz małżeństw, które  przyjmowały Kartę, że pary, które się wahały, ze łzami w oczach podjęły drogę END. Samo przyjęcie Karty było inne niż zazwyczaj: przez ikonostas wchodziły pojedynczo pary i składały przyrzeczenia na ręce Marty i Andrzeja, a ks. Marek stał przed ołtarzem udzielając błogosławieństwa. Pary wychodziły z drugiej strony ikonostasu i witane były oklaskami. Ostatnią parą był ksiądz, a zarazem proboszcz tejże parafii Marian wraz z żoną Zuzanną, którzy mają pięcioro dzieci. Na koniec uroczystości nowa ekipa otrzymała od pierwszej ekipy świecę regionu i ikonę Świętej Rodziny. Betka w kilku zdaniach przy wręczaniu ikony powiedziała: że mają bronić świętości małżeństwa i rodziny we współczesnym świecie który neguje to sacrum. Piękną konferencje o Ojcu Caffarelu wygłosił ks. Marek, którą dzielnie tłumaczyła Betka. Po konferencji zostaliśmy zaproszeni na agapę. W czasie drogi ks. Marian powiedział, że w tej parafii może powstać jeszcze jedna ekipa, pod warunkiem, że ta będzie świadectwem miłości Boga i Bliźniego. Na przyjęciu Karty miał być o. Paweł, który bardzo ciężko zachorował i przebywa jeszcze w szpitalu. Tego samego dnia, dzwoniąc do niego mówił, że swoje cierpienia oddaje w intencji tej ekipy i wszystkich małżeństw. W pierwszej ekipie Słowackiej miała rozległy wylew Ania, która również przebywa w szpitalu na oddziale neurologii. Odwiedzając ją, doświadczyłam niesamowitego działania Boga w naszej siostrze, otóż nie może wypowiedzieć ani słowa, nie pamięta alfabetu, aby wskazać litery i w ten sposób mieć kontakt z otoczeniem. Jest świadoma wszystkiego co się wokół niej dzieje. Płacze, nie potrafiąc porozumieć się z najbliższymi. W momencie, kiedy zaczynamy się modlić na różańcu ona włącza się w modlitwę wypowiadając wszystkie słowa. Odmawia również koronkę do Miłosierdzia Bożego. Współtowarzyszka Ani, która leży z nią w pokoju mówi coś wam pokażę; i zaczyna śpiewać pieśni Maryjne, a Ania włącza się w nią. A potem wszystko się urywa i nie może wypowiedzieć ani słowa. Jesteśmy przekonani, że Bóg potrzebuje ofiary i cierpienia na którym może budować wspólnotę na Słowacji.
Jest mnóstwo problemów na Słowacji. Są małżeństwa, które szukają kapłana, a nie mogą znaleźć. Ekipa Mariana i Zuzki też nie ma kapłana, modlimy się o niego. Ojciec Paweł jest ciężko chory, więc potrzeba zastępcy. Bardzo prosimy wszystkich, którzy będą to czytać, aby codziennie odmówić “Zdrowaś Maryjo” w intencji Doradców Duchowych dla Słowaków. Oni są szczęśliwi, że są w naszej wspólnocie, bardzo wdzięczni Polakom, że przez nas mogli wejść do Ruchu. Mają serca otwarte na Boga i drugiego człowieka. I to co jest bardzo ważne, kochają nasz ruch.

Szczęść Boże!!
Ania i Romek Kobiałka

Galeria zdjęć