W ciepły lipcowy weekend, tuż przed wyborami na prezydenta Polski, uczestniczyliśmy w rekolekcjach na temat modlitwy rodzinnej w Pratulinie nad Bugiem. Rekolekcje prowadzili Maja i Leszek Kukułkowie z księdzem Markiem Ulatowskim.
Były to rekolekcje z dziećmi, na które pojechaliśmy z naszym najmłodszym synem Marcinem. Tematyka rekolekcji przeplatała się z historią tego miejsca i ofiarą życia błogosławionych Męczenników z Pratulina. Już pierwszego dnia rekolekcji mieliśmy okazję zobaczyć film przypominający wydarzenia z lat 1873 – 74, kiedy to podlascy unici musieli znosić głód, upokorzenia i tortury ze względu na wierność kościołowi i papieżowi. Ich niezłomna wiara, jedność i działanie we wspólnocie, były dla nas budującym świadectwem. Po sanktuarium oprowadzał nas ks. Jacek Guz, kustosz, opowiadał historie ludzi, którzy za przyczyną błogosławionych męczenników doznali cudownego uzdrowienia lub cieszą się długo oczekiwanym potomstwem. Chociaż minęło wiele lat od czasu męczeńskiej śmierci unitów na Podlasiu „w Pratulinie ludzie są prostej, głębokiej wiary, nie stawiającej pytań” jak mówił ks. Jacek. Oni wiedzą, że zbawiamy się we wspólnocie i my tego właśnie uczyliśmy się po raz kolejny na rekolekcjach.
Nasza rodzinna wspólnota jest miejscem miłości i modlitwy. Już na pierwszej konferencji wybrzmiały słowa: „Największy dar, jaki mogą przekazać dzieciom rodzice, to przekazać im Boga.” Nie trzeba czekać aż dzieci dorosną i zaczną mówić, aby praktykować codzienną modlitwę rodzinną. Już od pierwszych dni życia dziecko słucha i zapamiętuje, uczestniczy w modlitwie nawet wtedy, gdy zdaje nam się, że tylko nas rozprasza. Dzieci modlą się na swój sposób, mają bardzo podzielną uwagę, obserwują rodziców i czerpią z ich świadectwa. Otoczone atmosferą miłości i akceptacji, chętnie towarzyszą rodzicom i szybko się uczą. Na konferencjach dostaliśmy praktyczne wskazówki do realizacji modlitwy rodzinnej, oparte na doświadczeniu prowadzących.
W domu należy zorganizować odpowiednie miejsce, gdzie może się spotkać cała rodzina, gdzie można zapalić świecę i otworzyć Biblię. Trzeba zaplanować czas, tak, aby był dogodny dla wszystkich. Najważniejsze jednak jest przygotowanie serca, aby stanąć przed Panem z miłością, otwartością i pokojem. Można zachęcić dzieci do wcześniejszego przygotowania, a nawet napisania swoich intencji.
Wierność codziennej modlitwie jest często trudna, ale niezwykle cenna. Praktyka ta powinna być stała jak skała, na której budujemy nasz dom rodzinny, wytrwała jak miłosierny ojciec czekający na syna. Dziecko musi mieć pewność, że nawet jeśli nie jest obecne, ktoś się za nie modli, że zawsze może wrócić i dołączyć do rodzinnej wspólnoty modlitwy. Jest to bardzo ważne doświadczenie zwłaszcza dla zbuntowanych nastolatków.
Świadomość bezwarunkowej miłości Boga ma nam pomagać we wzajemnym szacunku, bez oczekiwania modlitwy „idealnej”, bez przymuszania, czy zwracania uwagi podczas modlitwy. O tym co nam przeszkadza możemy porozmawiać później, nie w trakcie rozmowy z Bogiem.
Staramy się zapoznać dzieci z Biblią i nauczyć odmawiać różaniec. Dobrze jest modlić się z dziećmi śpiewem, wzbogacać modlitwę lekturą oraz zmieniać ją wraz z rokiem liturgicznym. Modlitwa z dziećmi nie musi być długa, zwłaszcza gdy są zmęczone. Naszym rodzicielskim zadaniem jest nauczyć relacji do Boga pełnej otwartości i zaufania, nauczyć modlitwy za potrzebujących i za wrogów.
W naszym domu praktykowaliśmy codzienną modlitwę rodzinną od czasu narodzenia pierwszego dziecka. Potem nasze dzieci chodziły do przedszkola sióstr Urszulanek, co było bardzo pomocne, często same prowadziły modlitwę i robiły to chętnie. Niestety z czasem, zachowanie młodszych dzieci rozpraszało i denerwowało starsze tak bardzo, że niechętnie uczestniczyły w naszej modlitwie. Różne doświadczenia i w nas powodowały zniechęcenie oraz brak wytrwałości. Rekolekcje były dla nas przypomnieniem tego, co ważne i wartościowe w naszym życiu. Cieszymy się, że mogliśmy uczestniczyć w nich razem z naszym najmłodszym synem, który sam często zachęca nas wszystkich do modlitwy.
Podczas spotkań grupach dzielenia zyskaliśmy bogactwo doświadczeń wypływające ze świadectwa innych małżeństw. Młode małżeństwa dzieliły się swoimi odczuciami z okresu dzieciństwa i młodości, co pomogło nam zrozumieć nasze dorastające dzieci. Małżonkowie z dłuższym stażem, mówili nie tylko o doświadczeniu codziennej modlitwy rodzinnej, ale również o jej owocach obecnie, kiedy dzieci są już dorosłe. Ta perspektywa pozwoliła nam spojrzeć w przyszłość, zobaczyć cel naszych codziennych starań i na nowo podjąć to zobowiązanie w sposób wytrwały i konsekwentny.

Adriana i Marek Zychowie