„Zróbcie wszystko cokolwiek Wam powie” (J 2,5) oraz „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” (Mk 16,15) – to hasła tegorocznej pielgrzymki Regionu 3.

Ale też: „Gorzej by było, gdyby nic się nie zmieniało” (Ania Gerste)…

Najlepszy plan ma Bóg

Ale od początku. Niektórzy jechali w totalnym deszczu. Organizatorzy bali się, że będą musieli uruchomić plan B, a to był naprawdę bardzo tajny plan. Tymczasem deszcz przeszedł i wszystkie wydarzenia mogły się odbyć bez żadnych większych modyfikacji: wprowadzenie pary odpowiedzialnej za Region 3 Aurelii i Andrzeja Olesiów; burza niewymuszonych braw dla Magdy i Darka Pachucy, którzy wzięli na siebie organizację pielgrzymki; krótkie słowo o tym, kto kim jest albo kim będzie. Jeszcze przed konferencją duch wspólnoty opanował zebranych w Auli Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu.

Konferencję o tym, jak czytać Pismo Święte, by nie błądzić, wygłosił prof. Mariusz Rosik. Dostaliśmy siedem drogowskazów, choć wiemy, że jest ich więcej. Od słów do czynu, więc po konferencji o Słowie, poszliśmy na Eucharystię do Katedry św. Jana Chrzciciela. Pieśń na wejście przypomniała, że dostaliśmy ten dzień od Pana. I to jaki dzień! Mszy św. przewodniczył proboszcz katedry ks. Paweł Cembrowicz, a homilię wygłosił ks. Wojciech Pal, doradca regionu. W obecności Matki Bożej Adorującej mówił o roztropności Maryi, o pokoju i pojednaniu, jakie niesie. Może to też przygotowało grunt na oficjalne powołanie… Regionu 4. Tuż po mszy, jeszcze w katedrze, zostały przydzielone nowe posługi. Parą odpowiedzialną za Sektor Dolnośląski zostali Paulina i Roman Masternakowie (po Magdzie i Darku Pachucy), a parą odpowiedzialną za Sektor Śląski Irena i Krzysztof Pustelnikowie (po Kindze i Jarosławie Wesołowskich). A nowa posługa pary odpowiedzialnej za Region 4 (Małopolska i Podkarpacie) przypadła Katarzynie i Jackowi Szpulakom.

Cienie nostalgii i blaski radości

Magda i Patryk Szczerbowscy z Katowic jechali do Wrocławia z radością w sercu. – Po dwóch ostatnich pielgrzymkach regionu to była oczywista oczywistość, że tu przyjedziemy – mówi Magda. – Zmieniła nam się para sektora, chcieliśmy być w tym momencie, zwłaszcza że znamy i „starą”, i nową parę sektora. – Jest żal, że musimy pożegnać Małopolskę i Podkarpacie, zwłaszcza że mamy tam trochę znajomych – przyznawali małżonkowie.

– Im więcej jeździ się na spotkania, pielgrzymki, rekolekcje, to coraz bardziej chce się jeździć, coraz więcej zna się ludzi – mówią Ania i Sebastian Weberowie, którzy przyjechali z Krakowa. – To historyczny dzień dla naszych regionów – podkreślają. – Dodatkowo nasz doradca ekipowy, ks. Adam Trzaska, przyjął dzisiaj posługę doradcy regionu i bardzo chcieliśmy mu towarzyszyć. Cieszymy się, że nam się udało. Z jednej strony jest radość, że ruch się rozwija – zaczyna Ania… – a z drugiej strony smutek, że się dzieli – kończy myśl Sebastian.

Tak się świętuje!

Piękne wnętrza Hotelu Jana Pawła II przyjęły wygłodniałych pielgrzymów, by nieco się pokrzepili i byli gotowi do zwiedzania: Ostrowa Tumskiego, ogrodu botanicznego, Muzeum Archidiecezjalnego, a może po prostu do posiedzenia nad Odrą. Po czym znów wszyscy zgromadzili się przed obrazem Matki Bożej Adorującej, by uczyć się od niej zapatrzenia w Syna Bożego. Proboszcz katedry ks. Paweł Cembrowicz opowiedział historię obrazu. Swoją osobistą opowieść związaną z tym wizerunkiem Maryi mają Ula i Władek, wrocławscy ekipowicze. To przed tym obrazem Ula modliła się o dobrego męża, gdy wracając po pracy, wstępowała do katedry. Kiedy poznała Władka, okazało się jednak, że będzie przed nimi sporo pracy: był ochrzczony i… to by było na tyle. – Matka Boża trudny orzech do zgryzienia jej dała – mówi Władek. – Doprowadziłam go do Komunii, bierzmowania w katedrze, a potem był ślub. Nasze randki to było przepytywanie z katechezy – wspomina Ula. – A teraz niejednokrotnie Władek bardziej ufa Panu Bogu niż ja. On mnie ciągnie w górę.

Śpiew litanii loretańskiej w katedrze był wyrazem wdzięczności dla Maryi za jej zatroskane, czułe spojrzenie, którym ogarnia wszystkie dzieci. Maria i Andrzej Lechowie z Sektora Śląskiego przyjechali się umocnić i „uduchowić”. Wrażenia, które zrobiły na nich piękne widoki, dostali w gratisie. Bo choć Maria była we Wrocławiu wielokrotnie, to dopiero na pielgrzymce weszła do wnętrza katedry. Andrzej w młodości mieszkał we Wrocławiu. Wspominał, jak 50 lat temu na Ostrowie Tumskim stali milicjanci z armatkami wodnymi, by rozganiać ludzi. A katedra była pełna. – Wtedy miałem inną rolę – manifestanta, a teraz przyjechałem w trochę innej roli – śmieje się Andrzej.

Takie wspomnienia i opowiadania toczyły się w ogrodach PWT do wieczora. A to był naprawdę pogodny wieczór. Tańcowanie (och, będzie nam tego Podkarpacia i Małopolski brakować!), biesiadowanie, a nawet strefa kibica. Wszystko wspaniale przygotowane, by móc cieszyć się sobą nawzajem. Jak dobrze, że nasza Para Super-Regionu Ania i Leszek Gerste zapowiedzieli za rok jubileuszową pielgrzymkę do Lichenia całego Super-Regionu!

Musimy się dzielić, żeby bardziej się otwierać. By jeszcze skuteczniej działać na własnym podwórku. Te wspólne chwile umocnienia są po to, by iść i głosić, robiąc wszystko to, co nam powie Syn adorującej Matki.