Uwielbić Pana5 Czerna sierpień 2015
“W niebie chętnie wspomina się salki, w których za życia wielbiło się Boga” – patrzę na jasne ściany Elianum i przywołuję w pamięci słowa skierowane do mnie kiedyś we śnie. Prostota wnętrza nastraja do uporządkowania życia. Przez przetkane słońcem firanki przepływa nadzieja. Za chwilę będziemy się modlić wielbiąc Pana i ciesząc się wzajemną obecnością.
Wyrwani z domów od dzieci, garnków i remontów, przywołani z wakacji, nie umiemy jeszcze poddać się ciszy, panującej w karmelitańskim ośrodku rekolekcyjnym w Czernej. Dopiero po Mszy Św. i kolacji skupiamy się na tym, co dla nas najważniejsze. Po raz piąty spotykamy się całą ekipą, by przyjrzeć się naszym małżeństwom w świetle charyzmatu End, zanim przyjmiemy Kartę. W obliczu Chrystusa stawiamy sobie ważne pytania: czy wzrastamy?, czy rozwija się nasza jedność małżeńska?, co z miłością?, w jakim kierunku podąża nasza ekipa?, czy jesteśmy za siebie odpowiedzialni?. Dziękujemy za łaski, prosimy o następne, powierzamy się Bogu, przyjmujemy dary. Każde takie spotkanie umacnia nas i buduje wiarę, że pomimo ciężkich nieraz prób, wytrwamy. Ta wiara jest nam niezwykle potrzebna.
Coroczne spotkania przygotowujemy razem z naszym doradcą duchowym, ks. Stanisławem Puzyniakiem. Obecna sesja poświęcona jest rozumieniu wspólnoty chrześcijańskiej jako wspólnoty dla wartości oraz rozróżnieniu pomiędzy wspólnotą małżeńską a wspólnotą małżeństw. Pracujemy nad tekstem Przemówienia Pawła VI do małżeństw Equipes Notre Dame. Jako sposób komunikacji obieramy pisanie listów do współmałżonka. Potem dzielimy się spostrzeżeniami lub problemami w gronie ekipy. Nigdy nie wiemy, dokąd poprowadzi nas Duch Święty. Owoce Jego działania odkrywamy z wdzięcznością… i niekiedy ogromnym zdumieniem. Zaskakujące zwroty akcji w życiu, zburzenie pewnego porządku myślowego, rozbicie iluzji – czasem mogą boleć, ale zawsze dają szansę na uzdrowienie. Miłosierdzie Boże może razić jak piorun, ciąć jak skalpel, ale tylko na tyle, na ile to konieczne dla uratowania małżeństwa.
Przekonujemy się, jak często zapominamy o radości. Poddajemy się troskom, lękom, gasi nas codzienność. Zmęczeni i zapracowani, tracimy zdolność radowania się tym, co oczywiste: uprzedzającą miłością Ojca, Jego opatrznością, darem małżeństwa, rodzicielstwa, wspólnoty. Dlatego właśnie podczas ostatniego weekendu wakacji, postanawiamy nasycić się miłością u Źródła. Chcemy utwierdzić się w dobru. Nabrać sił na trudy kolejnego roku. Przypomnieć sobie o nadziei. Ucieszyć się na myśl o niezawodnej pomocy, z jaką pośpieszy do nas Pan Nieba. I uwielbić Go za to wszystko w cichej salce Elianum.
Chwała Panu!

Agnieszka S.